Cześć, to ja Patryk. Tak wyglądałem jak byłem mały - to znaczy 6 czerwca 2001 roku (zwróćcie uwagę jak ładnie wymawiam  "R"). Miałem wówczas całe siedem minut i rodzice nie pozwolili mi bawić się komputerem - oj, bardzo mi się to nie podobało

Urodziłem się o godzinie 7 40 w szpitalu w Wołominie. Nie, nie mieszkam w Wołominie, rodzice też "od zawsze" mieszkają w Warszawie - póki co mieszkam razem z nimi - jeszcze idzie wytrzymać, chociaż niedługo trzeba będzie pewnie pomyśleć o jakimś własnym, niekrępującym, mieszkanku.

Dlaczego akurat Wołomin ? Zapytacie pewnie mocno zdziwieni tak oryginalnym pomysłem moich kochanych rodziców. To proste - w szpitalu w Wołominie  jest rewelacyjny wręcz oddział położniczy - Ach te położne... - co za subtelność w dotyku, no i tego, znaczy mają tam taką małą kameralną salę porodową, w której - oczywiście! - odbywają się porody rodzinne. Swoją drogą to dobre rozwiązanie ten poród rodzinny - osobiście polecam - mogłem przynajmniej od razu poznać oboje rodziców. Oszczędzono mi tego, w końcu, denerwującego oczekiwania  na pierwsze spotkanie z tatą.